niedziela, 24 stycznia 2016

WAŻNY POST!!

Z racji iż do końca tego ff zostało jeszcze około 4/5 rozdziałów, a ja nie wyobrażam sobie życia bez pisania czegokolwiek to chciałam was zaprosić na mojego wtt. Na wattpadzie startuję z kolejnym ff, znowu o Zaynie. W skrócie o tym, że dziewczyna prowadzi podwójne życie. 
Ale wracając jeszcze do tego bloga. Po zakończeniu ff nie zamierzam usuwać bloga, bo będzie to dla mnie super pamiątka. Drugiej części tego ff niestety nie przewiduję. 
Oprócz (Nie)Idealnej planuję jeszcze jedno opowiadanie o nazwie Time Master. Tylko to nie będzie ff, to będzie opowiadanie, ale będzie wątek miłosny. Opowiadania będę pisała zawsze, bo to po prostu dla mnie ważne, ale więcej o tym opowiem w podziękowaniach.
A teraz mam jeszcze pytanie.
Czy (Nie)Idealną i Time Mastera oprócz na wtt mam też pisać na blogspocie? Czy tylko na wtt? 
Dajcie znać jak wam się wygodniej czyta, a ja się przystosuję.
Tymczasem zapraszam na mojego wattpada: ThisIsMe200 
Xoxo :* 

sobota, 23 stycznia 2016

Rozdział 38 "Zapomnieć o całym świecie"

Przytuliłem ją do siebie i po dłuższym czasie zasnąłem.


 *** Początek roku szkolnego ***

Po wakacjach musiał przyjść ten dzień.... Początek roku szkolnego. Pierwszy rok w nowej szkole. Ciekawe, czy mnie polubią... Najważniejsze, że mam Julię i chłopców.  Pod koniec wakacji One Direction pojechało w trasę. A ja na ten czas przeprowadziłam się do starego domu. Nie chciałam siedzieć sama w tej wielkiej willi. Tutaj chociaż znam każdy kąt. Mimo, że nagle zaczęły się dziać tutaj nieco dziwne rzeczy, to wiem, że nic mi tutaj nie grozi. 
Powoli wstałam z łóżka i podeszłam do naszykowanych ciuchów. Dobierała je moja przyjaciółka, więc mogłam się spodziewać, ze będzie to spódniczka lub sukienka. Spojrzałam na zestaw i głośno westchnęłam. Chwyciłam ubrania i poszłam do łazienki. Spięłam włosy w kitkę, żeby mi nie przeszkadzały. Ubrałam się, umalowałam i rozczesałam włosy, które postanowiłam zostawić rozpuszczone. Zanim wyszłam z łazienki obejrzałam się w lustrze. Nagle poczułam dziwny chłód na ramionach."Pięknie wyglądasz" usłyszałam głos mojej mamy tuż przy uchu. Obejrzałam się za siebie i nikogo tam nie było. Okej.... To było dziwne. Zeszłam do kuchni i zrobiłam sobie śniadanie. Postawiłam na musli. Usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu. Obróciłam się i zobaczyłam moją najlepszą przyjaciółkę.
- Hej dziwaku. - powiedziała przytulając mnie. - Gotowa na nowy rok szkolny? - zapytała siadając koło mnie.
- Hej, hej. - odpowiedziałam. - Kompletnie nie gotowa i najchętniej schowałabym się pod łóżkiem. - powiedziałam. Dziewczyna zaśmiała się, a ja razem z nią.
- Ładnie ci w tej spódniczce. - powiedziała po chwili ciszy, kiedy wkładałam naczynia do zmywarki.
- Zamknij mordę, bo ci zajebię. - wycedziłam przez zęby.
- Okej, okej. Nie bij. - zaśmiała się i podniosła ręce w geście poddania się. Uśmiechnęłam się delikatnie. W znakomitych humorach wyszłyśmy z domu.
Pod szkołą czekali na nas Justin i Nicolas. Przywitałyśmy się z nimi, po czym chłopcy nas odprowadzili i poszli w swoją stronę. Ostatni rok. W nowej szkole. Ciekawe jak sobie poradzę. Poszłyśmy na salę gimnastyczną na ogólny apel, po czym rozeszliśmy się do klas.
- Moi drodzy przywitajcie dwie nowe uczennice. - zaczęła nasza wychowawczyni. Na oko po czterdziestce, ale wygląda na miłą. - To Kaja. - nie zdradziła mojego nazwiska. I dobrze, im dłużej jestem anonimowa, tym dłużej jestem normalną dziewczyną. - A to Julia. - przedstawiła nas, a my się uśmiechnęłyśmy. Po chwili byłyśmy wolne. Kiedy wyszłyśmy ze szkoły dostałam smsa od Nicka.
- Nicolas mówi, żebyśmy przyszły do naszej kawiarni. - oznajmiłam przyjaciółce.
- Okej. - odpowiedziała i ruszyłyśmy w tamtą stronę.
Po kilku minutach byłyśmy koło kawiarni. Weszłyśmy, rozejrzałyśmy się, ale chłopców jeszcze nie było. Zajęłyśmy nasze ulubione miejsce koło okna i złożyłyśmy zamówienie. Zamówiłam gorącą czekoladę i sernik, a Julia kawę i jabłecznik. Kiedy dostałam zamówienie do kawiarni weszli nasi przyjaciele.
- No, więc czemu chcieliście się spotkać? - zapytałam. Wszystko okej? - dodałam.
- Tak, wszystko okej. - odpowiedział Justin.
- To o co chodzi? - drążyła ciekawie Julia. Zresztą ja też byłam ciekawa.
- O nic. Po prostu chcieliśmy się spotkać, bo w tym roku, raczej rzadziej będziemy się widywać. - powiedział Nicolas od razu nieco smutniejąc.
- No tak, to fakt. Oboje musimy trochę się przyłożyć do nauki. - dodał Justin. Razem z Julią spojrzałyśmy na siebie i się uśmiechnęłyśmy.
- Nie ma sprawy. Przecież to studia. Od tego zależy wasz przyszły zawód. Musicie się skupić. - powiedziałam. Chłopcy nadal byli nieco smutni.
- Jesteście kochani. - powiedziałam. - Jeśli to wam poprawi humor, to mogę wam oddać mój sernik. - uśmiechnęłam się i przesunęłam ciasto w ich stronę. Chłopcy uśmiechnęli się również i zaczęli zajadać ciasto. Julia też oddała im jabłecznik. Po prostu nie potrafię na nich patrzeć kiedy są smutni. Kocham te cioty i wiem, że jestem przy nic bezpieczna. Powoli kończyłam swoją czekoladę, podczas gdy chłopcy już dawno skończyli oba ciasta.
- Jesteście niemożliwi. - powiedziałam kiwając głową na boki.
- Ale ja nie rozumiem o co ci chodzi. - powiedział Nicolas. Zaśmialam się delikatnie.
- O nic.... Po prostu was kocham. - powiedziałam z uśmiechem. I od tego są przyjaciele, przy nich można zapomnieć o całym świecie. Wyjęłam z kieszeni spodni telefon.
- Chodźcie tu, zrobimy sobie zdjęcie. - powiedziałam, wszyscy zrobili głupie miny i cyknęłam fotkę.
- Uwielbiam z wami przebywać. - powiedziała Julia.
- Ja tam was nienawidzę idioci. - powiedział Nicolas. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra, dobra Nicky. - powiedziałam śmiejąc się.
- Nie śmiej się ze mnie szmato. - powiedział.
- Zamknij mordę chuju. - zawtórowałam. Po chwili się uspokoiliśmy, bo przypomnieliśmy sobie, że to cywilizowane miejsce. Niedługo wyszliśmy z kawiarni i poszliśmy do Julii. Ta się przebrała i ruszyliśmy do mnie. I u mnie już zostaliśmy. Postanowiliśmy zrobić sobie spaghetti. Nie obyło się bez rzucania w siebie makaronem i zrobienia bałaganu.
- Ej to dzisiaj One Direction wracają z trasy? - zapytała Julia.
- Yup. - odpowiedziałam zajęta sosem.
- Sądziłam, że będziesz oglądać wyciskacze łez, aż do powrotu twojego Zaynusia. - powiedziała, żeby mnie zdenerwować. Odwróciłam się do niej z łyżką brudną od sosu.
- Odpierdol się łaskawie ode mnie i od Zayna. - powiedziałam.
- Okej, okej. - powiedziała.
- A może chcesz zostać u mnie na noc i poczekać na Niallusia? - zapytałam słodko.
- Osz ty szmato. - zaśmiała się. Ja również.
- A co tu się dzieje? - do kuchni wszedł Nicolas. - Nie ma plotkowania. Do garów! - dodał śmiejąc się. Chłopak chciał włożyć palec do sosu, ale uderzyłam go chochlą.
- Ała. - powiedział.
- Po to się bije, żeby bolało. - odpowiedziałam z uśmiechem. Po chwili spaghetti było już gotowe i zajadaliśmy przed telewizorem. Nim się obejrzeliśmy zaczęło się ściemniać.
- Zamierzacie tu jeszcze siedzieć? Nieroby pieprzone. - powiedziałam w końcu. Oni tylko się zaśmiali i dalej oglądali "Jak poznałem waszą matkę". I tak minęła nam kolejna godzina.
- Dobra. Czas się zbierać. - powiedział Justin podnosząc się.
- Racja, robi się późno. - dodał Nicolas. Julia pokiwała głową.
- Pomóc ci posprzątać? - zapytała Julia, kiedy wstała z kanapy.
- Nie, dzięki. Poradzę sobie. - powiedziałam uśmiechając się delikatnie.
- Okej. - odpowiedziała. Odprowadziłam ich do przedpokoju. Ubrali buty i pożegnali się ze mną. Chłopcy otworzyli drzwi i przepuścili Julię przodem.
- Odprowadźcie mi ją pod same drzwi. I na siebie uważajcie. I ostrożnie na przejściu dla pieszych. I uważajcie na krawężniki! - powiedziałam na odchodne. Patrzyłam jak odchodzą, dopóki kompletnie nie zniknęli mi z oczu. Cicho westchnęłam i poszłam do kuchni, żeby pozmywać naczynia. Kiedy mijałam salon uderzyły mnie wspomnienia.
Oglądałyśmy Zaplątanych i akurat była scena, kiedy Julek ściął włosy Roszpunce. 
- No i co on jej zrobił?! Ona teraz wygląda jak kopciuch! - zbulwersowała się, a ja zaczęłam się głośno śmiać. Potem scena, kiedy Roszpunka siedzi nad martwym Julkiem i łza leci jej z oka. 
- Co kropelka sklei sklei, żadna siła nie rozklei. - skomentowała moja mama, a ja zaczęłam się tak śmiać, że aż dostałam czkawki. 
Uśmiechnęłam się na to wspomnienie. Ruszyłam do kuchni. Zaczęłam zmywać naczynia. Kolejne wspomnienie uderzyło we mnie z siłą rozpędzonego samochodu.
Razem z mamą gotowałyśmy rosół. W radiu puścili "Call Me Maybe", a my zaczęłyśmy tańczyć jak szalone. Śpiewałyśmy na cały głos udając, że marchewki to nasze mikrofony.
I nagle w moją głowę uderzyło wspomnienie, kiedy mama głośno kaszlała i pluła krwią do kranu. W moich oczach pojawiły się łzy. Nagle woda, w której myłam naczynia zmieniła się w krew. Głośno krzyknęłam i odskoczyłam od kranu przy okazji tłukąc talerz.
Dlaczego spędzałaś z nią tak mało czasu? Nie doceniałaś jej! Jesteś zwykłą suką! Mogłaś jej więcej pomagać w obowiązkach. To twoja wina, że nie żyje! Moje myśli chciały mnie zabić. Zaczęłam płakać.
- To nie moja wina! - krzyknęłam chowając twarz w dłoniach. - Nie moja wina. - powtórzyłam wycięczona.
- Dlaczego spędzałaś ze mną tak mało czasu? Ja cię tak bardzo kochałam. Tyle dla ciebie poświęciłam! - zobaczyłam przed sobą sylwetkę mamy. Nie wyglądała jak zwykle. Wyglądała prawie jak demon. Jakiś zły duch. Co ja pieprzę?! Nie wierzę w demony i złe duchy! Potem chyba zasłabłam.

*** Oczami Zayna ***

Byłem strasznie szczęśliwy, że w końcu zobaczę Kaję. Niestety samolot nam się spóźnił, więc przyjechaliśmy późnym wieczorem. Wszyscy byliśmy prawie pewni, że Kaja już śpi. Albo zasypia przed telewizorem. Mimo to coś kazało mi ją odwiedzić, więc przekonałem chłopców, żeby do niej wpaść. Zresztą Louis też bardzo chciał zobaczyć siostrę.
W końcu przylecieliśmy do Londynu. Wezwalismy taksówkę i niedługo byliśmy pod domem Kai. Ja i Louis od razu weszliśmy do środka. Telewizor był włączony, ale Kai nie było na kanapie. W kuchni było zapalone światło, więc skierowaliśmy się w tamtą stronę. 
Nie chciałem widzieć tego, co tam zobaczyłem. Kaja leżała bezwładnia podłodze, a niedaleko niej leżał zbity talerz. Szybko do niej podeszliśmy, a ja sprawdziłem jej puls.
- Żyje. - powiedziałem przerażonemu Louisowi. Chłopak odetchnął i zamoczył ścierkę, którą chwilę potem przyłożyłem jej do czoła. Louis delikatnie klepał ją po policzku, a ja delikatnie potrząsałem jej ramionami. Po chwili się obudziła.
- Co się stało? - zapytała. - Zayn? Lou? Byliście w trasie. - dodała zanim zdążyłem jej odpowiedzieć.
- Już wróciliśmy. - odpowiedział jej Lou. - Nie wiem co się stało, ale najwidoczniej zemdlałaś. - dziewczyna przymknęła oczy, jakby starała się cokolwiek sobie przypomnieć.
- A ty co się tak na mnie patrzysz? Notatki o zajebistości robisz? - zapytała. Uśmiechnąłem się. Wróciła moja Kaja. Dziewczyna powoli wstała i przytuliła mnie i Lou.
- Dobrze, że już wróciliście. - powiedziała. Pomogłem jej wstać i przywitała się z resztą zespołu. Wtedy przytuliłam mnie mocno i pocałowała w policzek.
- Cieszę się, że już wróciłeś. - uśmiechnęła się. - A teraz opowiadać frajerzy jak było w trasie! - powiedziała głośniej i wszyscy usiedliśmy na kanapie. Ona siedziała mi na kolanach, więc wtuliłem twarz w jej włosy, a ona wtuliła głowę w mój tors i wysłuchiwała opowieści chłopaków. Nie wiem ile tak siedzieliśmy, ale ja mógłbym tak siedzieć wieczność. 


_______________________________________
WAŻNE!
A więc wielkimi, wielkimi krokami zbliżamy się do końca tego ff. Jutro, a w sumie dzisiaj w południe pojawi się ważna notka. Do następnego! :* xoxo 

wtorek, 29 grudnia 2015

Rozdział 37 "Jesteś całym moim światem"

Ale to nie ważne. Najważniejsze jest to, że jest teraz ze mną.

Obudziłam się w podłym humorze. Nie miałam na nic ochoty. Odkąd wczoraj poszłam do pokoju, nie widziałam Zayna ani razu. I w sumie nie chcę widzieć. W ogóle do mnie nie przyszedł. Co mu się stało? Rani mnie. Zwlokłam się z łóżka i wyjrzałam przez okno. Na dworze padało i ogólnie pizgawica. Podeszłam do swojej szafy, wyjęłam z niej pierwsze lepsze spodnie dresowe. Do tego jakąś zwykłą koszulkę z nadrukiem, oraz bluzę Nicolasa. Swoją drogą to moja najcieplejsza bluza i najbardziej na świecie ją kocham. Bo to pierwsza bluza jaką kiedykolwiek dostałam od chłopaka. Jest znoszona i mama już od dawna kazała mi ją wyrzucić, ale ta bluza zbyt wiele dla mnie znaczy. Głównie z powodu, który był wyżej. Weszłam do łazienki, ubrałam się, przemyłam twarz i zęby, a swoje włosy spięłam w niesfornego koka. Jednym słowem wyglądałam jak gówno. Z głośnym westchnieniem opuściłam pomieszczenie. Swoje kroki skierowałam do kuchni. Zdziwiłam się, kiedy nikogo tam nie zastałam. Zrobiłam sobie jajecznicę i wstawiłam wodę na herbatę. Kiedy kończyłam posiłek do kuchni wszedł Zayn z Niallem.
- Dzień dobry królewno. - powiedział Niall i ucałował mnie w policzek.
- Dzień dobry Niall. - odpowiedziałam mu z uśmiechem.
- Dzień dobry kochanie. - usłyszałam Zayna. Kiedy chciał mnie objąć i pocałować, ja wstałam i wyszłam z kuchni.
- O bracie. Nie wiem co zrobiłeś, ale lepiej kup kwiaty i ją przeproś. - usłyszałam jeszcze słowa Nialla. Zmierzałam w stronę swojego pokoju, kiedy na schodach wpadłam na Liama.
- O hej mała. - uśmiechnął się ciepło i pocałował mnie w czoło. Odpowiedziałam mu uśmiechem i poszłam do pokoju.

*** Oczami Zayna ***

- O bracie. Nie wiem co zrobiłeś, ale lepiej kup kwiaty ją przeproś. - powiedział Niall, podczas gdy ja traciłem swoją dziewczynę. Usiadłem na krześle i schowałem twarz w dłoniach podpierając łokcie na stole.
- Ej... Co jest stary? - zapytał Niall i podszedł do mnie.
- Jak ja mam jej to powiedzieć? - zapytałem bardziej siebie niż jego. Wiedziałem, że dalsze kłamstwa mogą o wiele bardziej popsuć nasz związek niż prawda. Chcę być z nią szczery.
- Co się dzieje? - usłyszałem głos Liama. - I co masz komu powiedzieć? - zapytał. - Znaczy... Komu to się domyślam. - dodał.
- Jak mam powiedzieć Kai, że prawdopodobnie jestem ojcem? - ponowiłem pytanie.
- Czym jesteś?! - wykrzyczał Niall.
- Ojcem. - powiedziałem spokojnie.
- Jak to? - zapytał Liam.
- No normalnie kurwa. - warknąłem i podałem im telefon.
- Przecież nie ma pewności, że to twoje dziecko. - powiedział Liam po chwili ciszy. - A Kaja napewno zrozumie. - dodał. - Wiesz jaka jest. Dziecko nie jest niczemu winne.
- Racja, ale kompletnie nie wiem jak mam jej to powiedzieć. - powiedziałem.
- Wybierz dobry moment i to zrób. Byle szybko, bo ona nie wytrzyma więcej kłamstw. - poradził mi Niall. W odpowiedzi tylko kiwnąłem głową. W pewnym momencie dostałem kolejnego smsa. Beznamiętnie wyjąłem telefon i spojrzałem na ekran.
Lekarz powiedział, że to już prawie trzeci miesiąc przeczytałem napis. To jest bardzo możliwe, że to moje dziecko. Głośno westchnąłem i postanowiłem zrobić sobie herbatę. Wypiłem jeszcze gorący napój po czym postanowiłem iść na spacer.

*** Oczami Kai ***

Siedziałam w pokoju aż do 16. W tym czasie oglądałam bajki, seriale i kreskówki. W pewnym momencie chyba się nawet zdrzemnęłam. Jeśli myślicie, że w ciągu tych kilku godzin nic nie jadłam, to jesteście w błędzie. Bo w moim pokoju prawie w każdej szufladzie jest jakiś prowiant. Więc nie głodowałam. Nawet nie wiem kiedy dostałam smsa.
Dlaczego to zrobiłaś? Mój brat przez ciebie siedzi w pierdlu suko. Pożałujesz tego. przeczytałam. Kurwa kurwa kurwa. To niemożliwe. Przecież on był kurwa w jebanej Azji. Niech spierdala. Kuźwa. Czemu mnie to spotyka? Nagle wróciły do mnie wszystkie wspomnienia związane z Davidem. Zaczęłam ciężko oddychać. Znam dokładnie to uczucie. To atak paniki. Zaczęłam liczyć na głos do dziesięciu i starałam się unormować oddech. Jednak na marne. Zaczęłam kaszleć, bo nie mogłam złapać powietrza. W mojej głowie rozbrzmiewały słowa Davida, które niegdyś mi powiedział. Nikt cię nigdy prawdziwie nie pokocha. Ciebie nie da się kochać. Wtedy moje oczy zaczęły się niebezpiecznie zamykać.

*** Oczami Zayna ***

Wróciłem do domu późno. Udało mi się kupić ulubione kwiaty Kai, czyli czerwone róże. Od razu poszedłem do jej pokoju. Zapukałem, kiedy nie usłyszałem odpowiedzi, uchyliłem drzwi i zajrzałem do środka. Zobaczyłem moją dziewczynę, która nie mogła złapać tchu. Wypuściłem kwiaty z rąk i szybko do niej podszedłem. Przytuliłem ją do siebie.
- Shhh... - pogłaskałem ją po włosach. - Już jestem. Przepraszam. Już jestem. Nie bój się. - powiedziałem cicho, delikatnie nią kołysząc. Wiedziałem co robić w takich sytuacjach, bo moja siostra też miała ataki paniki. Kaja w moich objęciach zaczęła się uspokajać. 
- Już lepiej? - zapytałem. Dziewczyna kiwnęła głową.
- Kupiłeś mi kwiaty? - zapytała wskazując na bukiet leżący na podłodze. Tym razem ja kiwnąłem głową.
- Po co? - zapytała z uśmiechem.
- Chciałem cię przeprosić. - powiedziałem przygryzając wargę. - Nie byłem z tobą szczery. 
- Wiem. - powiedziała.
- Ale już mam dość. I muszę ci coś powiedzieć. - powiedziałem i obróciłem ją tak, żeby była twarzą do mnie. Spojrzałem na jej twarz, która nie wyrażała żadnych emocji. Jej ciemne oczy były wpatrzone we mnie szukając odpowiedzi.
- Prawdopodobnie jestem ojcem. - powiedziałem prosto z mostu,a Kaja spojrzała na mnie jak na idiotę.
- Kim jesteś? - zapytała. - Perrie jest w ciąży? - dodała. Jej spojrzenie przewiercało mnie na wylot i nie mogłem go znieść.
- No tak. - powiedziałem pocierając uspokajająco skronie. - Wczoraj dostałem od niej smsa ze zdjęciem testu ciążowego, a dzisiaj napisała mi, że to już prawie trzeci miesiąc. - wytłumaczyłem odblokowując telefon i pokazując jej wspomniane smsy. Bez słowa oddała mi telefon. 
- Przepraszam cię. - powiedziałem cicho.
- Daj spokój. - powiedziała po dłuższej chwili przerwy. - Nie obchodzi mnie, czy jesteś ojcem, czy nie... Dziecko nie jest niczemu winne. Jest bezbronne. Jakby czyste. - powiedziała wpatrzona w przestrzeń przed nią. Była jakaś nieobecna. To pewnie przez ten atak paniki.
- Jesteś wspaniała. - powiedziałem przytulając ją mocno. - Kocham cię. - na te słowa, dziewczyna odsunęła się ode mnie i spojrzała mi głęboko w oczy.
- Nie mów tak. - powiedziała mechanicznie. - Nie mów tak, jasne?! - podniosła głos.
- O co ci chodzi? - zapytałem nieco zdezorientowany.
- Jak możesz mówić, że mnie kochasz? - zapytała z łzami w oczach. - Przecież mnie nie da się kochać! - krzyknęła uderzając mnie w klatkę piersiową. Złapałem ją za nadgarstki, co sprawiło, że syknęła z bólu i od razu je wyrwała. Nie złapałem jej aż tak mocno... Tym razem złapałem jej malutkie dłonie w jedną swoją dłoń, a drugą ręką podwinąłem rękawy jej bluzy. Wtedy zobaczyłem jej poranione ręce. Dziewczyna się rozpłakała. Przytuliłem ją do siebie najmocniej jak umiałem, ale jednocześnie tak, żeby nie zrobić jej krzywdy. Jest taka drobna... Nie mogłem powstrzymać jednej pojedynczej łzy spływającej po moim policzku.
- Nie pozwolę ci tego zrobić nigdy więcej. - wyszeptałem do jej ucha.
- Nigdy mnie nie zostawiaj... Proszę. - spojrzała w moje oczy. - Błagam... Nie zostawiaj mnie... - wyszeptała znowu wtulając się w zagłębienie mojej szyi.
- Nie zostawię cię. - wyszeptałem.
- Obiecujesz? - zapytała znowu na mnie spoglądając, a w jej oczach zapaliły się iskierki nadziei.
- Obiecuję. - powiedziałem głośniej całując ją w czoło. - Jesteś całym moim światem.
- A ty moim. - usłyszałem jej cichy głosik.
Trwaliśmy tak w uścisku przez jakiś czas. W pewnym momencie stwierdziłem, że zasnęła. Spojrzałem na nią. Jej oddech był miarowy i spokojny. Bez problemu podniosłem ją na rękach i położyłem na łóżku. Usiadłem obok niej i przez dłuższy czas patrzyłem jak śpi. W końcu położyłem się obok niej okrywając nas oboje kocem. Przytuliłem ją do siebie i po dłuższym czasie zasnąłem.

_________________________________________

Kurde nawet nie wiecie ile ja się uczę przez tego bloga 😂. Żeby napisać ten rozdział musiałam czytać jakieś strony internetowe dla mam, bo chciałam wiedzieć kiedy widać brzuszek ciążowy ;-;. Dzisiaj dużo momentów z Kają i Zaynem. Jak nazwiemy ich Ship? Zaja, Kayn? Może macie swoje propozycje? Piszcie :*
Dzisiaj bez muzyki, bo pisałam na tel i nie miałam jak dodac linku ;-; mam nadzieję że mi to wybaczycie!
Szczęśliwego Nowego Roku lumumby! ❤
Jak Wam życie mija?

czwartek, 24 grudnia 2015

Rozdział 36 "Będziesz tatusiem"

Potem oddaliśmy się w wir zabawy...

 *** Tydzień później ***

 Wstałam z łóżka, ponieważ byłam umówiona na shopping z Julią. W czasie tego tygodnia przekonałam się do bardziej kolorowych ubrań, ale to nie znaczy, że codziennie zakładam różowe spódniczki. Ale od moich kochanych trampek i adidasów nigdy się nie odsunę. chyba, że w wyjątkowych sytuacjach. I dla litów. Ale poza tym nigdy nie założę innych butów. Trampki i adidasy najlepsze. Ewentualnie na plażę sandałki, albo klapki. Chociaż zdarzało się, że na plażę nosiłam trampki. Wyjrzałam za okno. Było ciepło, ale ludzie mieli jakieś kurtki lub sweterki w zanadrzu. Poszłam do szafy i wybrałam zestaw. Chwyciłam ciuchy i kosmetyczkę, po czym poszłam do łazienki. Ubrałam się, spięłam włosy w kucyk, żeby mi nie przeszkadzały i zrobiłam make up. Po skończeniu makijażu rozpuściłam włosy i rozczesałam.  Wyszłam z łazienki i podreptałam do kuchni. Chwyciłam dwa tosty i sok pomarańczowy. Kiedy jadłam do domu przyszła Julia.
- Co tam dziwaki? - zapytała na wejściu. Uśmiechnęłam się na te słowa. Dziewczyna weszła do kuchni i przytuliła mnie od tyłu.
- Masz coś do picia może? - zapytała. Wskazałam lodówkę, a ona wyjęła z niej colę, po czym bez problemu znalazła szklankę i nalała do niej napój. Kiedy skończyłam zjeść wstałam i odłożyłam naczynia do zlewu. Zmyłam je i wytarłam ręce. 
- Możemy iść? - zapytałam przyjaciółkę. Ta pokiwała głową, więc złapałam ją pod rękę i wyszłam z domu krzycząc, że kiedyś wrócę.
Przez 3 godziny chodziłyśmy po sklepach i oglądałyśmy ciuchy. Po skończonych zakupach poszłyśmy do McDonalda. Siedziałyśmy i gadałyśmy o niedawno kupionych ubraniach. Kupiłyśmy sobie takie same koszulki. Z nadrukiem batmana. Dlaczego? Głównie dlatego, że ja takie chciałam. Dlaczego akurat takie? Bo Zayn ma bluzę z Supermanem. Zresztą bluzę z batmanem też ma. Czego on nie ma?
- Więc. Co jest między tobą a Niallem? - zapytałam ni z tego ni z owego.
- Co? Ni... Nic. Nic między nami nie ma. - odpowiedziala nerwowo. Zaśmiałam się.
- Daj spokój. Widzę jak na ciebie patrzy. Tak jak ja na zajebisty kebab. - powiedziałam śmiejąc się.
- Serio aż tak? - zapytała z błyskiem w oku.
- Właśnie aż tak. - powiedziałam śmiejąc się co dziewczyna odwzajemniła. Dokończyłyśmy jedzenie i wróciłyśmy do domu.

***

Siedziałam z chłopakami i oglądaliśmy filmy. Byłam na kolanach Zayna, kiedy poczułam, że jego telefon zawibrował powiadamiając o wiadomości. Wstałam z jego kolan, by mógł odebrać wiadomość. Przy okazji poszłam po picie i kolejną porcję popcornu.

*** Oczami Zayna ***

Kiedy Kaja poszła odebrałem wiadomość. Była od Perrie. Wysłała mi zdjęcie testu ciążowego. Był pozytywny. Z podpisem, który mną wstrząsnął. "Będziesz tatusiem". Kompletnie zaniemówiłem. Kiedy Kaja wróciła do pokoju bez słowa schowałem telefon do kieszeni. Dziewczyna usiadła mi na kolanach,  jednak ja nie zwróciłem na nią zbytniej uwagi. Cały czas wpatrywalem się w jeden punkt w telewizorze. 
- Co się stało? - zapytała. - Nagle jakbyś zaniemówił. - dodała. Wyglądała na zmartwioną.
- Nic. Wszystko jest okej. - uśmiechnąłem się delikatnie.
- Zayn... - zaczęła, ale przyłożyłem jej palec do ust.
- Shhh... Mówię, że wszystko jest okej. - uśmiechnąłem się i przywarłem do jej ust. Dziewczyna oddawała każdy pocałunek co mnie podniecało. W końcu przerwałem, bo zacząłem mieć wyrzuty sumienia, że nie jestem z nią szczery. Dziewczyna odsunęła się i spojrzała na mnie zawiedziona. 
- Zayn. Co się z tobą dzieje? - zapytała.
- Skarbie nic. - powiedziałem jej. Nie chcę żeby wiedziała, że prawdopodobnie jestem ojcem, bo nie chcę jej stracić.
- Okej. - odpowiedziała przygryzając wargę. Zeszła mi z kolan i wyszła z salonu.

*** Oczami Kai ***

Cholernie się zasmuciłam, kiedy Zayn przerwał pocałunek. Nie wiem co się stało, ale chciałabym, żeby był ze mną szczery. Dlatego poszłam do pokoju. Z moich oczu mimowolnie zaczęły spływać łzy. Westchnęłam głośno padając na łóżko i przytulając twarz do miękkiej poduszki. Założyłam słuchawki i puściłam muzykę podgłaszając na maksa. 
Po kilku minutach wstałam i wyszłam na balkon. Na dworze już się ściemniało. Usiadłam na balkonowym krzesełku wpatrując się w zachodzące słońce. Wsłuchiwałam się w delikatny i melodyjny głos Ed'a Sheeran'a i mimowolnie się uśmiechnęłam przez łzy. 
Poczułam czyjeś ręce na swoich ramionach. To nie był Zayn, którego w tym momencie oczekiwałam. To był Louis. Przechyliłam głowę i oparłam ją o jego klatkę piersiową. Chłopak pocałował mnie w czoło. 
- Wieczór idzie. Chodź popatrzymy na gwizdy na dachu. - powiedział cicho. Kiwnęłam głową i razem weszliśmy na dach. Usiedliśmy tuż obok siebie, żeby było nam ciepło. Oparłam głowę na jego ramieniu i przymknęłam oczy. Odłączyłam słuchawki od telefonu, tak by muzyka cicho sączyła się z urządzenia. Dobrze, że mam takiego brata. Jest ze mną zawsze, kiedy go potrzebuję. I między innymi za to go kocham. Z moich oczu znowu połynęły łzy. Kiedy chłopak to zauważył od razu starł je kciukiem, przy okazji rozmazując mi makijaż. Ale to nie ważne. Najważniejsze jest to, że jest teraz ze mną.

_________________________________________

Wiem, że krótko, ale postanowiłam, że na Święta przydałoby się coś dla Was dodać.  Następnym razem będzie dłuższy. Do końca zostało kilka rozdziałów. Mam coraz mniej weny na to ff. Przepraszam Was :* 
Wesołych Świąt :* :*


wtorek, 24 listopada 2015

Rozdział 35 "I think about you"

Ceremonie czas zacząć... 



 Wszyscy goście są już w kościele. Za chwilę ja Dan i Eleanor wchodzimy. Za zaraz potem panna młoda. Lux trzyma obrączki, Louis jej pilnuje. Słodko razem wyglądają. Jestem pewna, że będzie dobrym ojcem. Louise dała nam znak i powoli weszłyśmy do kościoła. Wszystkie oczy zwróciły się ku naszej trójce.Czułam się nieswojo. Każdy na mnie patrzył. To jest straszne. Zaczęłam się skupiać na tym, żeby się przypadkiem nie przewrócić. Zatrzymałam się z boku ołtarza. Louis się do mnie uśmiechnął, żeby dodać mi otuchy. Spojrzałam na pana młodego. Był zdenerwowany. Zagrano marsza weselnego i do kościoła dumnie kroczyła panna młoda. Najpierw spojrzałam na nią, potem na wszystkich zgromadzonych. A na końcu spojrzałam znowu na pana młodego. Patrzył w stronę swojej przyszłej żony z dumą i widoczną miłością. Widać, że ją kocha. Uśmiechnęłam się do Louise, kiedy stanęła przed ołtarzem. Zaczęła się ceremonia. Te wszystkie duperele, które mówi ksiądz mnie strasznie nudziły. Wyznaję religię protestancką. Chodzę do innego kościoła. Wierzę w słowa Pisma, a nie w księży. Oni nie są tu dla Boga tylko dla pieniędzy. Ale to nie temat na teraz.

***

Siedziałam przy stole i czekałam na Julię, która zaoferowała, ze przyniesie mi jedzenie. Wesele było około 40-osobowe. Najbliższa rodzina i przyjaciele. Jak to zwykle w Anglii bywa. Julia przyniosła nam jedzenie z bufetu i białe wino. Podziękowałam jej.
- Zaraz będzie ich pierwszy taniec. - uśmiechnęła się.
- Tak. Nie mogę się doczekać. - powiedziałam i również się uśmiechnęłam. 
Po niedługiej chwili puszczono muzykę i para młoda zaczęła swój pierwszy taniec.Wodziłam wzrokiem za nowożeńcami. Louise wyglądała jakby była lekka jak piórko. I to właśnie kocham w tańcu. Kiedy się tańczy i umie się to robić wygląda się tak lekko. Jakby było się częścią powietrza czy coś. Zawsze kochałam tańczyć. Z Nickiem zazwyczaj. To przez Nicolasa zaczęłam tańczyć. On mnie przekonał. Kiedyś braliśmy udział w konkursach, ale to było dawno. Kiedy para skończyła tańczyć wszyscy zaczęliśmy klaskać.
Puszczono muzykę, ale mało kto tańczył. Większość osób rozmawiała ze sobą. 
Minęło trochę czasu, kiedy usłyszałam jak ktoś wywołuje moje imię. Tym kimś był Zayn. Spojrzałam w tamtą stronę. Chłopak stał na scenie. Zaczął grać na gitarze.
- Last summer we met, we started as friends. - zaczął, a ja spojrzałam na niego zdumiona.
- To moja piosenka. - szepnęłam do Julii.
- Wiem. - odszepnęła mi.
- Ale.. - zająknęłam się. - Ale skąd on o niej wie?
- Pokazałam mu ją. - odpowiedziała, a ja na nią spojrzałam przerażona. 
- Pokazałaś mu mój zeszyt z piosenkami? - powiedziałam głośniej.
- Tylko tą jedną. - odpowiedziała i wzruszyła ramionami. - Wiedziałam, że jest o nim. On chciał to wszystko naprawić, a ja widziałam jak się męczysz i jak ci jest smutno. Więc chciałam pomóc. - powiedziała i uśmiechnęła się. Tymczasem Zayn zaczął śpiewać refren, podszedł do nas i wziął mnie za rękę.
- I think about you. - chłopak okręcił mnie wokół własnej osi. - Every morning when I open my eyes. - uśmiechnął się do mnie, co odwzajemniłam. - I think about you. Every evening when I turn out the lights. - przysunął mikrofon do moich ust.
- I think about you. Every moment, every day of my life. - zaśpiewałam cicho, a chłopak się zaśmiał.
- You're on my mind all the time it's true. - zaśpiewał sam.
- I think about you. you, you, you, you. - zaśpiewaliśmy razem.
- How long till I stop pretending
What we have is never ending
If all we are is just a moment
Don't forget me cause I won't and
I can't help myself. - zaśpiewał cicho i gdzieś mi uciekł.
- I think about you ohhh - usłyszałam przy uchu. Chłopak objął mnie w pasie, a ja odwróciłam głowę w jego stronę. 
- I think about you ohhhhh
I think about you
Every morning when I open my eyes
I think about you
Every evening when I turn out the lights
I think about you
Every moment every day of my life
You're on my mind all the time
It's true
I think about you. - zakończył, obrócił mnie w swoją stronę i pocałował. Wszyscy zaczęli klaskać i chłopak obrócił mnie w stronę zgromadzonych. Poczułam jak moje policzki się czerwienią, a jeszcze kamerzysta nas nagrywał. W szybkim tempie odwróciłam się z powrotem w stronę chłopaka i wtuliłam się w jego tors.
- Kocham cię. - usłyszałam. Podniosłam na niego wzrok.
- Co? - zapytałam zdumiona tym co usłyszałam.
- Kocham cię. - powtórzył. Uśmiechnęłam się i przyłożyłam ręce do twarzy. - Przepraszam za wszystko. Jesteś dla mnie bardzo ważną osobą. W końcu to zrozumiałem. - powiedział patrząc mi w oczy, które stopniowo zaczęły napełniać się łzami.
- Ja ciebie też. - wyszeptałam i wtuliłam się w jego tors. Wszyscy zgromadzeni zrobili zgodne "ooooo", a nasza dwójka się zaśmiała.

***

Jest około 22. Wszyscy są nieco wstawieni, ale nie tak, żeby nie byli przytomni. Parkiet stopniowo się zaludnia. Ja w końcu uciekłam Lux i mam szansę na odpoczynek. Przetańczyłam z nią całe dwie godziny bez żadnej przerwy. To dziecko to wulkan energii. Masakra jakaś. Puszczono wolną piosenkę.
- Zatańczy pani ze mną? - zapytał Zayn wyciągając do mnie rękę.
- A mam inny wybór? - westchnęłam cicho i chwyciłam jego rękę.
- Wszystko popsułaś. - powiedział z wyrzutem jak małe dziecko. - Powinnaś powiedzieć "Z miłą chęcią panie Malik" - dodał. Zaśmiałam się i przeprosiłam go. Weszliśmy na parkiet  zaczęliśmy tańczyć. Znowu wszystkie twarze skierowane były ku nam. Ale tym razem nie speszyłam się tak bardzo. Kocham tańczyć i wiem, że w tym jestem dobra. Zayn też. Co dziwne, bo nigdy nie myślałam, że Zayn jest dobrym tancerzem, a tu proszę. Jestem w pozytywnym szoku.
Nastąpił czas rzucenia bukietem. Dziewczyny wyciągnęły mnie na parkiet mimo moich głośnych protestów. Nawet nie spostrzegłam, kiedy bukiet wylądował w moich rękach. Wszyscy zaczęli bić mi brawo, a ja speszona spuściłam głowę. Nadszedł czas, żeby pan młody rzucił muchą, którą oczywiście złapał Zayn. Wszyscy bili brawo, a my dwoje musieliśmy zatańczyć razem.
Po tańcu usiedliśmy do stołu. Chłopacy zabrali Zayna na "słówko", a dziewczyny zostały ze mną.
- Byłam pewna, ze w końcu będziecie razem. - powiedziała Julia, a Eleanor przyznała jej rację.
- Dokładnie. To była tylko kwestia czasu. - powiedziała El, a Julia pokiwała głową.
- A ja w sumie nie mogę uwierzyć, że jesteście razem. - powiedziała Danielle kiwając głową na boki.
- Tak, ja też nie mogę uwierzyć. - powiedziałam i uśmiechnęłam się. Naprawdę nadal nie potrafię w to uwierzyć. Jestem z Zaynem. Jestem z Zaynem.... Wow... JA jestem dziewczyną ZAYNA... Przecież jeszcze nie tak dawno darliśmy razem koty. Nikt nie mógł nas ogarnąć. My dwoje w jednym pokoju to była mieszanka wybuchowa. A teraz najzwyczajniej w świecie z nim jestem... To chyba dzieje się za szybko.... Czy nie? Ja już sama nic nie wiem. Oj życie czemu musisz być takie trudne?

*** Oczami Zayna ***

Kiedy razem z chłopakami wychodziliśmy z sali posłałem Kai uśmiech, który ona odwzajemniła. 
- Dobra stary. - zaczął Lou. - Od teraz jesteś z moją siostrą... - zaciął na chwilę. - Jest dla mnie najważniejszą i najbliższą osobą na świecie. - powiedział.
- Masz ją traktować jak księżniczkę, bo jak najbardziej na to zasługuje. - powiedział Niall.
- Nigdy jej nie zaniedbuj. - powiedział Harry.
- Bo dla nas wszystkich jest jak siostra. - dodał Liam. 
- I nawet nie waż się jej zmieniać. Zawze ma być tą chamską gadułą, kochającą imprezy. I ma kochać pomagać tak jak zwykle. - powiedziała Julia, która nagle się znalazła na dworze.
- Jeśli ją zranisz, a ona powie tylko słowo, to nieważne, że jesteś moim przyjacielem, nie wiem co ci zrobię. - powiedział Louis.
- Wydepiluję ci jaja woskiem. - podsunęła Julia. W tym momencie usłyszałem donośny śmiech mojej nowej dziewczyny.
- Chciałabym to widzieć. - zaśmiała się. 
- Dzięki za wsparcie. - zaśmiałem się razem z nią. Dziewczyna cmoknęła do mnie.
 
Wolnym krokiem podeszła do mnie. Przysunąłem ją do siebie tak by siedziała na moich kolanach.
- No co tam u ciebie? - zapytała z uśmiechem.
- A no wiesz mam nową dziewczynę. - odpowiedziałem jej.
- No wiem, wiem. Zdążyłyśmy się poznać. Zajebista laska. - zaśmiała się.
- Naprawdę? - zapytałem.
- No pewnie. Jest piękna, inteligentna, zabawna.. - zaczęła wyliczać na palcach. - Emm... Seksowna... Piękna... A mówiłam już jaka jest inteligentna? - wszyscy równo zaczęliśmy się śmiać.
Potem oddaliśmy się w wir zabawy...


_________________________________________

Wielkimi krokami zbliżamy się do końca mojego opowiadania.
Nad drugą częścią nie myślę, ale to nie znaczy, że całkowicie się z Wami żegnam.
Jestem prawie pewna, że będę pisać kolejne fanfiction o Zaynie.
Jeszcze nie jestem pewna jaka będzie tematyka, ale kocham pisać, więc coś się pojawi.
Tego bloga, nie usunę, bo jestem pewna, że będzie dla mnie świetną pamiątką i na pewno będę do niego wracać.
Po ostatnim rozdziale oczywiście pojawi się epilog i krótkie podziękowania.


poniedziałek, 26 października 2015

Rozdział 34 "Jest zraniona przez ciebie!"

Przymknęłam powieki i oddaliłam się do krainy wspomnień...

Muzyka 

***

Minęło pięć dni odkąd wyprowadziłam się od chłopaków. Louis wiele razy do mnie dzwonił, ale ja nie odbierałam. Nie chciałam za bardzo z nim gadać. Jakoś trzeciego dnia Zayn powiedział w wywiadzie, ze absolutnie nic nas nie łączy, w sumie to prawie mnie nie zna, bo tylko pierwszy tydzień mieszkałam z nimi, a potem się wyprowadziłam tutaj i Lou mnie odwiedzał, a wszystkie te zdjęcia to photoshopy. Wyobraźcie sobie jak mnie to zabolało. Całe dnie spędzałam przed telewizorem, obżerając się chipsami i popcornem. Przez całe dni nie wychodziłam z domu.  Głównym tego powodem było to, że przed moim domem było mnóstwo reporterów. Siedziałam w salonie i setny raz oglądałam Pitch Perfect wsłuchując się w melodyjny głos Jessego. (♥) Mój crush. Niestety moje podniecanie się Skylerem Astinem przerwała Julia.
- Mała, musisz w końcu wyjść z domu i stawić czoła tym cholernym reporterom. - powiedziała, kiedy bez pukania wtargnęła do mojego domu. Nie mam pojęcia po co dawałam jej zapasowe klucze...
- Myślałam, że kochasz być w centrum uwagi. Zawsze mi zazdrościłaś mojej sławy. - zakreśliłam cudzysłów w powietrzu. 
- Tak, ale oni coraz bardziej zaczynają mnie wkurzać. Poza tym od tak dawna nie byłyśmy nigdzie razem... Musisz wyjść z tego domu. - zatrzymała się na chwilę patrząc na mój strój. No tak brak stanika, za duża koszulka, bluza Justina i dresy.... - Proszę... - powiedziała błagalnie. Głośno westchnęłam.
- Dobra. Daj mi minutkę. - wstałam z kanapy i spojrzałam na siebie w lustrze. - No dobra. Daj mi około godzinę. - powiedziałam. Weszłam do mojego pokoju i sprawdziłam pogodę na dworze. Było całkiem ciepło.
- Idź się umyć, ja ci coś wybiorę. - poszłam do łazienki.
- Kaja! - usłyszałam krzyk przyjaciółki zza drzwi. Wyjrzałam na chwilę. - Bielizna. - pomachała koronkowym kompletem.
- Słusznie. - powiedziałam i zabrałam jej z rąk bieliznę. Wróciłam do łazienki. Rozpuściłam włosy i je rozczesałam. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Dokładnie umyłam swoje ciało i włosy. 
Wyszłam z pod prysznica. Jednym ręcznikiem owinęłam swoje ciało, a drugim włosy. Spojrzałam na siebie w lustrze.
- Nie jesteś znowu taka brzydka. - powiedziałam do odbicia i uśmiechnęłam się delikatnie. Wsmarowałam w twarz krem z Nievea i wyszłam z łazienki. Na łóżku leżały wybrane prze Julię ciuchy. Ubrałam na siebie zestaw. Rozpuściłam włosy z "turbanu" i rozczesałam je. Z powrotem weszłam do łazienki i wysuszyłam włosy. Oczywiście je rozpuściłam.
- Uwaga wchodzę. - powiedziała Julia i weszła do pokoju. - No no. Laska z ciebie. - zaśmiałam się.
- Czas stawić im czoła. - powiedziałam pewnie i zeszłam na dół. W przedpokoju założyłam białe conversy (nieco przybrudzone) i wyszłam z domu natykając się na wianuszek reporterów oblegających mnie.
- Kaja, Kaja. Opowiedz nam o tygodniu z One Direction... Chcemy poznać prawdę. - prychnęłam.
- Wy nie chcecie prawdy... Chcecie sensacji... Łapiecie normalnego człowieka i dorabiacie mu jakąś historię... - zatrzymałam się na chwilę. - Robicie z niego jakąś wielką gwiazdę tylko po to, żeby go publicznie zniszczyć... Żeby zarobić na zdjęciach i gazetach? To chore i tyle. - powiedziałam głośno. - A chłopacy z One Direction to świetna ofiara... Osiągnęli sukces, bo mają talent... Mają to, o czym chłopaki tylko mogą marzyć... Ale przez was stracili to co w życiu najważniejsze... - zatrzymałam się, a w oczach już miałam łzy. - Wolność... Prywatność... - znowu się zatrzymałam na krótką chwilę. - Szczerość... A więc gratuluję, stworzyliście sobie gwiazdę... Przy okazji zniszczyliście piątkę ludzi...- nie ukrywałam moich łez. - Powinniście się tego wstydzić! - powiedziałam głośno.
- Nagrałeś to? - kobieta zwróciła się do kamerzysty, a ja chciałam ich wyminąć i odejść, ale reporterka mnie zatrzymała. - Kaja, jeszcze dwa pytania. Jak to jest między tobą, a Zaynem? Jaki on na prawdę jest?
- Między nami? Między nami jest jedynie powietrze. - powiedziałam. - A jaki on jest? Nie mam pojęcia. Ten cały Zayn Malik, za którym wszyscy tak szalejecie... Słowo daję, widziałam go tylko ze trzy razy na oczy. - powiedziałam i uciekłam, bo rozpłakałam się na dobre. Julia oczywiście poszła za mną. Zatrzymałam się w jakiejś kawiarni. 
- A teraz wielb mnie, bo zamknęłam ci drzwi na klucz. - Julia pomachała moimi kluczami od domu, a ja się uśmiechnęłam przez łzy. Dziewczyna podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła. Tego mi było trzeba...

*** Oczami Zayna ***

- Za co ją tak lubisz? - zapytał Niall, kiedy siedzieliśmy na kanapie i oglądaliśmy jakieś durne filmy.
- Za to, że jest taka szczera. Zawsze mówi prawdę. - powiedziałem przywołując w myślach obraz Kai i od razu się uśmiechnąłem. Spieprzyłem wszystko. Zrozumiałem, że ją kocham kurwa. Tylko jak zwykle za późno. 
- Jaka jest? Powtórz za co ją lubisz? - zapytał Louis włączając kanał, na którym był wywiad z Kają.
Między nami? Między nami jest jedynie powietrze.
A jaki on jest? Nie mam pojęcia. Ten cały Zayn Malik, za którym wszyscy tak szalejecie... Słowo daję, widziałam go tylko ze trzy razy na oczy. 
 Te przerażające słowa odbijały się po mojej głowie z hukiem. Ona kłamała. Kłamała, żeby ochronić nasze tyłki.
- Ludzie! - powiedział Liam. - co się z nami dzieje? Obiecaliśmy sobie, że sława nigdy nas nie zniszczy. - przypomniał nam.
- A teraz nagle, osoba która zawsze mówi prawdę, musi kłamać, żeby ratować nasze sławne dupy. - powiedział Lou.
- Nie chciałem jej ranić. - powiedziałem szeptem.
- Co? - zapytał Louis.
- Powiedz im. - zachęcił Niall.
- Louis zakochałem się w twojej siostrze. Nie chciałem jej ranić. Już teraz jest rozchwytywana, a jeśli  byłaby ze mną, to fanki i reporterzy by ją rozszarpali. - powiedziałem na jednym wdechu.
- Kochasz moją siostrę?!- wykrzyczał. - Serio?! Jeśli to jebane żarty to nie śmieszne!
- Nie żartuję! - wykrzyczałem. - Okej?! Kocham twoją siostrę. - powiedziałem głośno.
- To teraz to napraw!  Jest zraniona przez ciebie! - wykrzyczał. - Bo dla ciebie sława była ważniejsza. - powiedział spokojniej.
- Louis to nie tak... - zacząłem.
- Zamknij się i to napraw. - powiedział i odszedł. Opadłem na kanapę i zastanawiałem się co zrobić.
Trwałem tak bardzo długi czas. Samotnie.

*** Dzień ślubu Louise ***

Siedziałam u Louise i czekałam aż przyniesie nam sukienki. Trochę się boję, ona mi pewnie na złość zrobi. 
- Kaju sukienka specjalnie dla ciebie, bo wiem, że wprost kochasz kolorowe ciuchy. - uśmiechnęła się, a ja głośno westchnęłam.
- Wiem, wiem. Ale i tak mnie kochasz. - powiedziała. - Będziecie wszystkie wyglądać ślicznie. - powiedziała i podała nam sukienki. Poszłam do łazienki i ubrałam na siebie sukienkę. Założyłam jasnobrązowy wąski pasek, żeby uwydatnić moją talię. Włosy rozpuściłam, bo stwierdziłam, że Julia i tak mnie uczesze i umaluje. Wyszłam z łazienki.
- Wow! - powiedziały zgodnie.
- Wyglądasz pięknie. - powiedziała Julia, która właśnie weszła do pokoju. Ona miała szczęście i nie była druhną, ale i tak ubrała kolorową sukienkę. Dokładniej czerwoną. 
- Jeszcze tylko dobrać fryzurę i make up i będziesz najpiękniejszą kobietą, zaraz po pannie młodej oczywiście. - powiedziała śmiejąc się delikatnie. Ja też się zaśmiałam i zaraz potem oddałam się w ręce mojej najbardziej zaufanej makijażystce, stylistce i fryzjerce.
Po pół godzinie dziewczyna dopiero zakończyła robić mój makijaż. Nałozyła mi na twarz krem Nievea, odczekała nałożyła fluid, puder, róż, bronzer, pomalowała mi powieki ciemnym cieniem, wytuszowała rzęsy i zrobiła kreski.
Potem nadszedł czas na włosy. Uczesanie mnie zajęło jej ponad 30 minut. A takie były efekty:
Nie mam pojęcia jak ona to tak szybko zrobiła. Mnie by to zajęło ponad godzinę. Jak nie dwie. Ta laska jest najbardziej zdolną osobą jaką poznałam, a ona uważa, że jest na odwrót. Głupie to to jak but. Ale i tak ją kocham.
- Dziękuję. - powiedziałam kiedy skończyła. Dziewczyna skinęła głową. W tym samym momencie przyszli chłopcy.
- Wow. - powiedział Lou na wejściu. - Pięknie wyglądasz księżniczko. - powiedział i chciał mnie pocałować w czub głowy, ale się odsunęłam. - Co? - spojrzał na mnie pytająco.
- Popsujesz włosy. - upomniałam go.
- To w co mam cię pocałować. - zaśmiał się.
- Możesz w tyłek. - zaśmiałam się. - Ale wolałabym w czoło. - powiedziałam potem podnosząc głowę do góry.
- Ja tez bym wolał. - powiedział i ucałował mnie w czoło. 
- Masz coś do mojej dupy? - zapytałam z udawaną urazą.
- Nie, ale wolę dupę Eleanor. - powiedział. Zrobiłam "ooo" i się uśmiechnęłam.
- Jesteś słodki. - powiedziałam.
- Już to kiedyś mówiłaś. - zauważył.
- Wiem. - odpowiedziałam.
- A tak w ogóle, jak się czujesz w kolorowej sukience? - zapytał Niall, a wszyscy przystali na jego pytanie.
- Całkiem się sobie podobam. - powiedziałam cicho. - Jak nigdy. - uśmiechnęłam się blado. - Może będę częściej się ubierać na kolorowo. - dodałam.
- Oby. - powiedział Lou.
- Bo wyglądasz pięknie. - powiedział Zayn. Uśmiechnęłam się spuszczając głowę i cicho dziękując. Dlaczego tak bardzo się przy nim wstydzę?  Kurwa Kaja ogarnij się. 
- Jedziemy. - powiedziała cicho Louise wchodząc do pokoju w swojej pięknej sukni. Skinęliśmy głowami i poszliśmy za nią. Założyłam czarne szpilki i chwyciłam moją małą czarną torebkę i wyszłam. Przed domem czakała dorożka dla pary młodej i limuzyna dla druhen, oraz Julii i chłopców z 1D.
Po niedługim czasie dotarliśmy do kościoła. Stresuję się. Wyszłam z samochodu z pomocą Zayna, w podziękowaniu posłałam mu szczery uśmiech. Ceremonie czas zacząć...


  

środa, 21 października 2015

Rozdział 33 "Kaja musi się wyprowadzić"

Po długim czasie wreszcie dojechaliśmy do studia...


Z pomocą Johna wysiadłam z samochodu. Podziękowałam mu i uśmiechnęłam się ciepło, co mężczyzna odwzajemnił. Chłopcy przepuścili mnie w drzwiach. Kiedy weszłam do ciepłego pomieszczenia od razu przywitała mnie skromnie ubrana dziewczyna z recepcji. Rzuciła z uśmiechem "Dzień dobry", co od razu odwzajemniłam. Zaraz potem przywitał nas Simon i poszliśmy za nim do studia ( znaczy jesteśmy w studiu, ale wiecie o co chodzi). W całym budynku rozbrzmiewały piosenki 1D. Wsłuchiwałam się w Up All night kiedy staliśmy w windzie. Moje palce mimowolnie wystukiwały rytm. Kiedy dotarliśmy na miejsce przywitał nas facet o imieniu Ray.

***

Chłopcy mają  przerwę na lunch, a ja zostałam sama w studiu nagraniowym. Korciło mnie, żeby założyć te cholerne słuchawki i zobaczyć jak to jest nagrywać wokal. W końcu nie wytrzymałam. Puściłam muzykę i zaczęłam śpiewać Kiss You. Nie zauważyłam, kiedy wszedł Ray i zaczął mi się przyglądać. Spojrzałam na niego speszona.
- Nie mów chłopakom, ja... ja tylko...
- Masz naprawdę niezły wokal. - przerwał mi. - Możesz coś jeszcze zaśpiewać? - kiwnęłam głową i z powrotem nałożyłam słuchawki. Ray włączył ścieżkę dźwiękową do Kiss You, a ja znów zaczęłam śpiewać. Kiedy piosenka się skończyła Ray dał mi znak, żebym zdjęła słuchawki.
- Nie chciałabyś nagrać demo? - zapytał, kiedy stałam przy nim i słuchałam puszczonego przez niego mojego coveru. 
- Nigdy o tym nie myślałam. - powiedziałam szczerze. - Nigdy nie miałam szansy być w studiu nagraniowym i zobaczyć jak to wszystko wygląda, a co dopiero nagrać cokolwiek. - dodałam spuszczając głowę.
- Teraz masz szansę. - powiedział uśmiechając się miło. - To jak? Chciałabyś coś nagrać? - zapytał.
- No w sumie... W  sumie to byłaby fajna pamiątka. - uśmiechnęłam się. Ray klasnął w dłonie, a ja nałożyłam słuchawki i tym razem zaśpiewałam Titanium. W połowie piosenki do pomieszczenia weszli chłopcy i przyglądali mi się. Ray dał mi znak, żebym nie przestawała śpiewać, ale czułam się dziwnie. Bardzo dziwnie. Kiedy skończyłam zdjęłam słuchawki i spuściłam głowę. 
- No siostra... - wydukał Louis. Nawet na niego nie spojrzałam.
- Twoja siostra ma niezły talent. Jest świetna. - powiedział Ray, a ja poczułam jak moje policzki oblewają się czerwienią. W szybkim tempie spuściłam głowę, żeby zakryć twarz włosami. 
- Wiem. - powiedział dumnie Lou i objął mnie ramieniem. Uśmiechnęłam się delikatnie, jęknęłam cicho i wtuliłam się w tors brata, by zakryć moje zawstydzenie. 
Siedzimy w tym studiu już drugą godzinę,a chłopcy nadal nic nie nagrali. Cały czas się wydurniają, albo ja się wydurniam tym samym rozpraszając ich uwagę. Właśnie śmiałam się z Louisa, kiedy przyszła mi wiadomość.
"Zejdź na dół, czekam na ciebie" - Louise. Powiadomiłam chłopaków, że wychodzę i w szybkim tempie zeszłam na dół. Czekały tam na mnie Lou, Eleanor i Danielle.
- Co się stało? - zapytałam Louise.
- Chciałam, żebyś pomogła mi wybrać suknię ślubną. - powiedziała.
- Co? Ja? One chyba się bardziej nadają. - odparłam nerwowo.
- Ale ty też jesteś druhną i też się przydasz. - powiedziała z uśmiechem,a ja oniemiałam.
- Jestem druhną? - upewniłam się.
- Tak. - uśmiechnęła się Louise. - Przy okazji wybiorę wam sukienki.- powiedziała klaszcząc w dłonie. Wsiadłyśmy do samochodu. Laski śpiewały prawie każdą piosenkę, która leciała w radiu, ale ja tak świetnie się nie bawiłam. Na dworze robiło się coraz zimniej i za chwile pewnie zacznie się burza. Boję się burzy. W radiu leciało Party in the USA. 
-  With a dream and my cardigan
Welcome to the land of fame excess (whoa), am I gonna fit in? - zaczęła Eleanor. Zaraz zawtórowała jej Danielle.
- Jumped in the cab here I am for the first time
Look to my right and I see the Hollywood sign
This is all so crazy, everybody seems so famous - zaśpiewały razem. Louise spojrzała na mnie i chyba nie zauważyła, że nie bawię się tak dobrze jak one, bo zaczęła śpiewać razem z nimi. A może to jakiś jej super hiper plan, żebym też zaczęła z nimi śpiewać. Bo szczerze mówiąc to mam ochotę.
- My tummy's turning and I'm feeling kinda home sick
Too much pressure and I'm nervous
That's when the taxi man turned on the radio - zaśpiewały i zatrzymały się.
- And a Jay-Z song was on - zaśpiewała Louise.
- And the Jay-Z song was on. - teraz Danielle, która siedziała z przodu na miejscu pasażera.
- And the Jay-Z song was on - a teraz wszystkie razem zaśpiewały i odwróciły się w moją stronę czekając aż coś zrobię. Przez dłuższy czas panowała głucha cisza aż w końcu się złamałam:
- So I put my hands up they're playing my song
The butterflies fly away
Nodding my head like yeah
Moving my hips like yeah - zaśpiewałyśmy razem tańcząc jak oszalałe. Niestety dotarłyśmy już na miejsce. Louise pokazała nam się w trzech różnych sukienkach.
Po długich obradach i niezdecydowaniach, wreszcie zgodnie stwierdziłyśmy, że trzecia jest najładniejsza.
Louise stwierdziła, ze sama wybierze nam sukienki, żebyśmy miały niespodziankę. Mam wrażenie, że nie spodoba mi się moja sukienka. Ale to będzie dzień Louise, nie mój. Eleanor chciała się zatrzymać w jakimś papierniczym, żeby kupić gazetę. Oczywiście zaciągnęła mnie za sobą, a Danielle i Lou zostały w samochodzie. Stałam tuż za nią zupełnie niezainteresowana.
- Patrz. - poklepała mnie w ramię i pokazała gazetę. Ja i Zayn byliśmy na okładce. Eleanor kupiła pismo, a ja jej je wyrwałam z rąk. Wszystkie razem poszłyśmy do najbliższej kawiarni. Siedziałam przy stole i dokładnie studiowałam całą stronę.
"Zayn Malik całuje się z siostrą jego przyjaciela z zespołu... Bardzo możliwe, że coś ich łączy..."  Ta kurwa póki co wspólny dom i basen.
" My wiemy, że kręcą ze sobą. Niedawno przyłapano ich na wspólnym treningu. Tylko trening, czy pretekst, żeby się ze sobą spotkać? 
Z impetem zamknęłam pismo i rzuciłam nim w stół. 
- To są kurwa jakieś jebane bzdury. - powiedziałam do dziewczyn tak żeby nikt tego zbyt dobrze nie słyszał.
- Jak w każdym brukowcu. Uspokój się. Mądrzy w to nie uwierzą. - powiedziała Eleanor.
- TAK tylko, że tego nie czyta nikt mądry! - wykrzyknęłam. - Wracajmy do domu. - dodałam, kiedy zobaczyłam, ze cała kawiarnia zwróciła na nas uwagę.Jak poprosiłam tak też zrobiłyśmy, po niedługim czasie byłam już w domu.

*** Oczami Zayna ***

Kiedy Kaja poszła nieco przestaliśmy się wygłupiać, dzięki czemu udało nam się nagrać kilka piosenek. Byliśmy w trakcie nagrywania trzeciej piosenki, kiedy do studia przybył Simon. Po jego minie można było wywnioskować, że nie przynosi dobrych wiadomości. W rękach trzymał jakąś gazetę.
- Co to jest?! - wykrzyknął ciskając gazetą we mnie. Spojrzałem na okładkę. Ja i Kaja. Całujemy się.
- Simon to photoshop. - powiedziałem spokojnie.
- Nie obchodzi mnie do cholery czy to photoshop czy nie! - wykrzyknął. - Na pojutrze załatwiłem wam wywiad. Masz się tego wyprzeć. Kaja ma się od was wyprowadzić.... - zatrzymał się na chwilę. - Przykro mi Louis. Tak będzie najlepiej. - zwrócił się do chłopaka na co ten prawie niewidocznie skinął głową. 
- A jeśli ja nie chcę kłamać? - zapytałem, kiedy Simon wychodził.
- Jeśli się nie wyprzesz i nie powiesz, że wy ledwo się znacie, a to wszystko to bzdury... Wylatujesz. - powiedział i wyszedł. Cała nasza piątka stała w totalnym bezruchu i osłupieniu. Nie wiedzieliśmy co zrobić. Musimy nakłamać na tym wywiadzie, a Kaja musi się wyprowadzić.

*** Oczami Kai ***

Po przyjściu do domu zamknęłam za sobą drzwi i pobiegłam do mojego pokoju. Musze szybko zniknąć z tego domu. Spakowałam większość moich ciuchów, oraz najpotrzebniejsze rzeczy. Po ogarnięciu bagażu, poszłam szukać kluczy od starego domu. Przez długi czas błądziłam po domu w poszukiwaniu tych cholernych kluczy, aż w końcu je znalazłam. W przedpokoju zostawiłam gazetę otwartą na tej idiotycznej stronie. Szybko wzięłam mój bagaż wyszłam z domu i zakluczyłam drzwi. W międzyczasie zadzwoniłam po taksówkę. Stałam na podjeździe i czekałam na pojazd. Samochód przyjechał po jakichś 5 minutach. Taksówkarz pomógł mi wnieść bagaż, a ja w podziękowaniu miło się do niego uśmiechnęłam. Podałam mężczyźnie adres i odjechaliśmy zostawiając za sobą mój stary dom. Stary? Dopiero co był nowy! Teraz wracam do starego! Mniejsza. Wiecie o co chodzi. Cicho westchnęłam i oparłam się o szybę. Przymknęłam powieki i oddaliłam się do krainy wspomnień...